Autorka tego bloga należy do grupy „Projekt Prozaicy”, z tego też powodu strona korzysta z płatnych linków. Ujmując to krócej i bardziej zrozumiale – autorka zarabia, a czytelnicy nic na tym nie tracą. Te linki są całkowicie bezpieczne dla komputerów, tabletów i smartphone-ów pod warunkiem, że postępuje się zgodnie z instrukcją, czyli nie klika w reklamy, nic nie ściąga na swój sprzęt, a jedynie odczekuje symboliczne pięć sekund i przechodzi dalej. Za wszelkie utrudnienia autorka bloga przeprasza, za waszą aktywność jest wdzięczna, a prywatnie pozdrawia i życzy dobrej zabawy podczas czytania.

Link do instrukcji – KLIK

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

#35

Prolog
Byle nie do obcych

Data pierwszy stycznia zagościła na kalendarzu. Została ładnie oprawiona w czerwoną ramkę – element stały kalendarza. Oczywiście, jutro ta sama ramka oprawi datę drugi stycznia, następnie trzeci i tak aż do końca roku. Nuda i rutyna.
Właściwie, to zabawne, że dla wielu nowy rok jest dokładnie taki sam jak poprzedni, no z wyjątkiem tego, że są o rok starsi. Oczywiście, oni zdają sobie sprawę ze zmarnowanego czasu dopiero jakoś w grudniu, w okresie świątecznym, a przecież niespełna rok temu mieli takie plany. Chcieli zacząć biegać, chodzić na basen albo rzucić palenie – to chyba te główne i najbardziej popularne z postanowień. Moje było inne, ja chciałam być po prostu szczęśliwa i to szczęśliwa jak nigdy dotąd.
Błagam, powiedz mi, że nie myślisz o różowych migdałach – rzucił Michał, zakładając jednocześnie sportową, znoszoną kurtkę.
O niebieskich – odpowiedziałam, wymuszając na swojej twarzy grymas uśmiechu. – Migdały są niebieskie – wyjaśniłam, bo jego spojrzenie mówiło, że nie za bardzo orientuje się o co mi chodzi.
Aaa – w końcu zatrybił. – Miłosz jest na dole, u sąsiadki. Jakby przyszła jakaś kurwa, nasłana przez tę sukę w brylach, to jej nie wpuszczaj. Udawaj, że nie ma cię w domu.
Uniosłam głowę znad kartki notatek i spojrzałam w miejsce, gdzie jeszcze niedawno stał ciemnowłosy mężczyzna z lekkim, nieidealnie przystrzyżonym zarostem. Już go tam nie było. Taki właśnie był mój brat. Mówił coś i wychodził, sądząc, że jego rady są cenne i z pewnością się komuś przydadzą. Nie przydawały się. Właściwie, to nawet nie były mądre. Ot, nic niewarta paplanina.
Przeczytałam jeszcze raz nudną regułkę z chemii, już wiedząc, że choćbym chciała, to takiej ilości zbędnych głupot nie dam rady zapamiętać na dłużej niż pięć minut. To znaczyło, że nauka ta nie miała najmniejszego sensu. Schowałam kartkę w kratkę do jednego z zeszytów i postanowiłam zapoznać się z jej treścią przed samą lekcją albo wziąć ściągę od Weroniki. Ściąga była nawet lepszym pomysłem, konkretniejszym.
Ktoś zaczął pukać do drzwi, a właściwie to walić. Podeszłam do judasza na paluszkach, by sprawdzić czy to czasami nie ta suka, czy też kurwa w okularach, o której napomknął mój brat przed wyjściem. Jednak zanim zdążyłam dobrze się przyjrzeć, już usłyszałam:
Otwieraj! Szybko, bo chcem siku!
Przewróciłam oczami, ale i odsapnęłam z ulgą. Odkluczyłam zamek i zdjęłam łańcuch, następnie otworzyłam drzwi, za którymi stał drugi z moich braci. Ten miał około metra wzrostu, blond włoski, nachodzące nieco na czoło i czerwone trampki na nogach, w których chodził po domu, bo klapki nieustannie mu spadały, co go niezmiernie irytowało.
Miłosz wbiegł do mieszkania niczym tornado, chwycił za klucz od toalety wiszący na gwoździu wbitym w starą komodę na buty i wybiegł ponownie na korytarz klatki schodowej, tylko po to, by po chwili wrócić i krzyknąć:
Chodź ze mną, bo nie sięgam do światła, a boje się ciemna! Szybko, bo się zsikam!
To właśnie były uroki posiadania młodszego rodzeństwa. Częste krzyki i ciągłe obowiązki. No, ale przynajmniej człowiek w piasku i na placu zabaw mógł się pobawić, nie zwracając przy tym na siebie niczyjej uwagi, i nie wychodząc na debila cofniętego w rozwoju.
Jeszcze gdy stałam przed drzwiami wspólnej z sąsiadami toalety, słyszałam jak Miłosz opowiada wielce podniecony o jakimś pistolecie na rzepy, tylko po to, by po chwili zapytać:
Kupisz mi?
Jasne, jak tylko będę miała pieniążki – odpowiedziałam.
Czyli nie kupisz. – Z miejsca posmutniał.
Szkoda mi go było, gdy robił taką minkę niczym zbity szczeniak. Jednak nie mogłam składać obietnic, które prawdopodobnie były niemożliwe do spełniania. Na całe szczęście, Miłosz szybko się wypogadzał. Wtedy też, chwilę po smutku, już się uśmiechał i pytał o chrupki.
Nie wiem czy Michał zostawił jakieś pieniądze. Idź, zobacz – odparłam zmęczona i puściłam go przodem przez drzwi.
Wbiegł do pokoju, by potrząsnąć metalową skarbonką z otwieranym dnem, ale ta nie wydała z siebie żadnego dźwięku.
Nie zostawił – powiedział znowu, z tą samą smutną minką co zazwyczaj.
To nic ci na to nie poradzę. – Odwiesiłam klucz na miejsce. – Głodny jesteś? Chcesz kanapkę?
Z nutellą?
Boże, czy on zawsze musiał mieć takie wygórowane wymagania? Często miałam wrażenie, że mój brat, to efekt jakieś reinkarnacji i w poprzednim życiu był, co najmniej, milionerem. Pytanie tylko, jak wytłumaczyć siedmioletniemu dziecku, że nie mamy na cukierki ani na to, co on najbardziej lubi, tylko dlatego, że nasi rodzice nie nadawali się na rodziców, a Michał zarabiał tyle, że ledwie starczało do pierwszego? Nieważne jakbyśmy mu tego nie tłumaczyli, on i tak nigdy do końca nie rozumiał. Był tylko dzieckiem i chciałby mieć tylko tyle ile mają inne dzieci.
Panie Zieliński, a pan nie zamyka drzwi? – odezwał się obcy, nieznany mi wcześniej głos.
Obejrzałam się. Za mną stała jakaś kobieta.
Brat wyszedł chwilę temu – odpowiedziałam, przybierając na twarz sztuczny uśmiech, który miałam nadzieję wyglądał na najprawdziwiej szczery.
Ta kobieta się przedstawiła, wyjaśniła, że jest pracownikiem socjalnym i chciała obejrzeć nasze warunki mieszkaniowe, i oczywiście porozmawiać z Michałem. Co miałam zrobić? Teraz przecież nie mogłam już wystawić jej za drzwi i udawać, że nie ma nas w domu. Zaprosiłam ją więc do pokoju i zaproponowałam kawę. Odmówiła. Od razu rozsiadła się na kanapie, wcześniej rzucając nieprzychylne spojrzenie na fotel zarzucony ubraniami i zaczęła otwierać swoją teczkę.
To prasowanie – wyjaśniłam. – Właśnie mieliśmy prasować, prawda Miłosz?
Miłosz wzruszył ramionkami i z opóźnionym zapłonem powiedział tej ciemnowłosej wiedźmie:
Cześć pani.
Mówi się „dzień dobry” – poprawiłam go.
Nic nie szkodzi. Jest uroczy. – Uśmiechnęła się, ale z daleka było widać, że ten uśmiech jest równie sztuczny, co większość kwiatów na grobach pierwszego listopada.
Ty jesteś… Michał, Miłosz i Maja, tak?
Nie, ja jestem tylko Maja – odburknęłam, odgarniając swoje blond włosy do tyłu. – To jest Miłosz, a Michał wyszedł.
A no tak. Michał nieobecny – mówiła jakby sama do siebie. – To może najpierw pokażcie mi, gdzie spicie. Pokażesz mi gdzie śpisz, kawalerze?– zapytała Miłosza, który bawił się klockami na dywanie, budując z nich trasę dla samochodzików.
Miłosz spojrzał na nią nieufnie i miał racje. Ta wiedźma przyszła tutaj tylko po to aby się czepiać. Najpierw nie pasowało jej, że ja śpię na jednej kanapie z młodszym bratem, a potem, że jeszcze nie mamy sprzętów AGD, które są, jej zdaniem, niezbędnym wyposażeniem w każdym gospodarstwie domowym. Na dodatek rzuciła, że to jest jej już trzecia wizyta tutaj i pierwszy raz kogoś w ogóle zastała w domu.
Ale oczywiście, pana Michała jak zwykle nie ma. Spędziłam tu godzinę, a on ponoć wyszedł tylko na chwilę.
Pewnie dłużej mu zeszło – odpowiedziałam, siląc się na uprzejmy ton, ale byłam pewna, że jest już po mnie dostrzegalne zirytowanie.
Tak nie powinno być. To on ma być waszym prawnym opiekunem. To w jego obowiązku jest zajmować się tobą i tym chłopcem.
Jestem Miłosz – przypomniał mój brat, stając przede mną.
Położyłam dłonie na jego ramionach i nieco ścisnęłam, by czasami nie zaczął za dużo mówić.
Tak, właśnie, Miłoszem. Młodszy brat nie może być ciągle pod twoja opieką.
Nie jestem – wtrącił się, ale zanim zdążył powiedzieć coś więcej, zatkałam mu usta dłonią.
Nieraz też jest u starszej sąsiadki, na dole – wyjaśniłam tej zołzie, a bratu nakazałam iść sprawdzić czy go czasem w przedpokoju nie ma.
Ta pani spojrzała na nas nieprzychylnie i wyszła, wcześniej informując, że jak tak dalej będzie, to napisze w wywiadzie o jawnym zaniedbywaniu nas przez prawnego opiekuna, a wtedy poszuka dla nas innej rodziny zastępczej, a może nawet dwóch rodzin.
Ja nie chcem, by mnie zabrali do obcych – powiedział smutnym głosikiem Miłosz. Miał łzy w oczach.
Przykucnęłam i otworzyłam ramiona, a on od razu przybiegł się przytulić.
Ale obiecaj, że nas nie zabiorą do obcych – zawodził poprzez szloch.
Nie, mały, nigdzie nas nie zabiorą. Zostaniemy tutaj, zobaczysz. – Nie wiedziałam czy mówię prawdę. Całkiem możliwe, ze kłamałam, ale w takiej sytuacji, przecież nie dało się postąpić inaczej. To był ten moment, gdy słodkie kłamstwo było sto razy lepsze od gorzkiego, możliwego do spełnienia się scenariusza.

Sami wybraliście „Się nie zdarza taka miłość” jako kolejne opowiadanie, które mam na tym blogu publikować. Postanowiłam zrobić Wam niespodziankę i rozpocząć publikowanie tego opowiadania nieco wcześniej (od dziś).
Od razu informuję też, że nie zapomniałam o „Na kartkach pamiętnika”. Jeśli mnie pamięć nie myli, to do końca zostało mniej niż siedem rozdziałów, tak więc powinnam się z tym uwinąć do końca kwietnia. A jeśli się nie uda, to w weekend majowy, ewentualnie chwilkę po nim opowiadanie będzie już opublikowane w całości.
Wiem też, że wielu z Was głosowało na „Zostaw uchylone”. Przyznam szczerze, że mnie samej ciężko było wybrać. Z jednej strony „Zostaw uchylone” mam już całe na komputerze, a dużą część „Się nie zdarza...” muszę przepisać z zeszytu. Z drugiej jednak strony chciałam trochę odpocząć od klimatu końca XIX i początków XX wieku, dlatego też historia romansu Majki i Huberta wygrała.
Natomiast „Zostaw uchylone” zacznę publikować po zakończeniu krótkiej opowieści, która nosi tytuł „Żona gangstera”. „ŻG” to był taki błysk, pomysł zwany chwilą i każdy rozdział został też w przypływie chwili oraz emocji napisany. Leciałam całkiem na żywioł, mając jedynie mocno okrojony plan wydarzeń. Nadal tak na żywioł lecę. Będzie mi więc miło, gdy również tam zajrzycie i napiszecie szczerze co o tym myślicie.

83 komentarze:

  1. Ciekawie się zaczyna razie trudno coś powiedzieć o bohaterach, bo to dopiero prolog. Jestem ciekawa co się stało z rodzicami Majki, Miłosza i Michała. W sumie i tak mają szczęście, że ten starszy brat jest i ma się kto nimi zająć. Oby opieka społeczna zeszła z tej rodzinki, bo wątpię by rozdzielanie ich do rodzin zastępczych było dla nich dobre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma to jak odpisywać na komentarze po niemal dwóch latach :) No, ale obiecuję, że teraz, gdy już odpiszę na wszystkie opublikowane, to postaram się być z tym odpisywaniem na bieżąco.
      O rodzicach jest dalej, a opieka społeczna długo nie zejdzie z tej rodziny.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  2. ZACZNĘ OD TEGO, ŻE TWOJE NOWOROCZNE ŻYCZENIE ZOSTAŁO JUŻ SPEŁNIONE :) przepraszam za capsa. zorientowałam się w połowie i już mi się kasować nie chciało :)
    Tak więc jak mówiłam, rzeczy niemożliwe załatwiam od ręki, a na cuda trzeba poczekać. Panel nawigacyjny gotowy do przetestowania, więc nie zwlekaj :)
    Ja idę sobie podgrzać rosołek, a jak wrócę to wezmę się za twoje opowiadanie i także chwilkę cierpliwości poproszę :)
    http://nim-ci-zaufam.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dodałam "Strony", tak więc jeśli chcesz zostawić spam, to śmiało :)

      Usuń
  3. Za dużo napisać się nie da, w końcu to prolog, dowiedzieliśmy się trochę jak wygląda życie Majki, które kolorowe nie jest. Jestem ciekawa kim będzie ten Hubert i kiedy się pojawi. Czekam na ciąg dalszy, życzę weny, czasu i cierpliwości. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tworzę Rozdział 1, w nim już się Hubert pojawia. Zamierzam dziś opublikować do Rozdziału 3, by móc się zareklamować na tych wszystkich spisać blogów.
      Dziękuje za komentarz. Może ci się spodoba i będziesz czytała dalej.

      Usuń
  4. A więc jestem :)
    Przeczytałam prolog i bardzo mi sie spodobał, jak bum cyk cyk :)
    Miłoszek jest świetny, taki bystry i rezolutny, zrobiło mi się go trochę szkoda, kiedy zorientował się, że może trafić do innej rodziny, a co gorsza zostać rozdzielonym z Mają i Michałem. (Wszystkie imiona zaczynają się na M, rozumiem, ze nie jest to zbieg okoliczności) Dobrze, że siostra go uspokoiła, ale bardzo bym chciała, żeby ie okazało się to kłamstwem. Wydają sie być szczęśliwi, mimo że naleźli się w trudnej sytuacji.
    Zastanawiam się co stało się z ich rodzicami, że obowiązek ich utrzymania i opieki nad nimi spadł na Michała.
    Mam nadzieję, ze kolejne rozdziały rozjaśnią moją ciekawość. Poza tym piszesz naprawdę dobrze, ciekawie budujesz zdania, do tego stopnia, ze ma się wrażenie, jakby to wszytsko działo się na oczach czytelnika. To ogromny plus.
    Jestem pod wrażeniem i oczywiście zostaję na dłużej :)
    a ciebie jeszcze raz zapraszam do siebie, jestem ciekawa twojej opinii
    http://nim-ci-zaufam.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, imiona na literę M to nie zbieg okoliczności :)
      O rodzicach jest kilka rozdziałów dalej, ich temat przewija się przez większość opowiadania.
      Cieszę się, że masz takie odczucia, zwłaszcza, że to było pierwsze opowiadanie jakie napisałam. Tak właściwie, jakby się głębiej nad tym zastanowić to było to pierwsze co napisałam, nie licząc jakiś wypracowań do szkoły.

      Usuń
  5. Nie będę oryginalna i powtórzą za poprzedniczkami, ciekawie się zaczyna. Bardzo podoba mi się szablon, jest super.
    Zastanawiam się gdzie się podziali rodzice Majki, Miłosza i Michała, co się z nimi stało, że opiekę nad młodszym rodzeństwem sprawuje Michał. Zdaje się, że dzieciaki łatwo nie mają.
    Fajny ten Miłosz na pierwszy rzut oka, Majka też wydaje się miła, o Michale nie bardzo można coś powiedzieć, ale myślę, że nie może być zły, jeżeli zajmuje się rodzeństwem. Żal mi się zrobiło małego jak pytał siostrę, czy mu pistolet na rzepy kupi, zwyczajne pytanie siedmiolatka, który chciałby dostać zabawkę i co słyszy, jak będę miała pieniążki, on już wie, że on tego pistoletu nie dostanie. Miłosz już pewnie wiele razy słyszał taką odpowiedź. Rozczulił mnie dzieciak jak potrząsał skarbonką, żeby sprawdzić, czy Michał jakieś pieniążki zostawił.
    Już nie lubię tej wstrętnej baby z opieki społecznej, podła małpa, jak można straszyć siedmioletnie dziecko, że się je zabierze z domu i z rodzeństwem jeszcze rozdzieli. Mam nadzieję, że jej się nie uda tego dokonać, ale wygląda na taką co wszystkie rozumy pozjadała i wie wszystko najlepiej, pewnie im kłopotów przysporzy.
    Jestem bardzo ciekawa tego Huberta, jaki będzie, w jaki sposób zaistnieje w życiu Majki i co z tego wyniknie. Czekam z niecierpliwością na kolejną część.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już jest kolejna część. Zapraszam i dziękuje za podzielenie się ze mną swoją opinią.

      Usuń
  6. Witam dopiero trafilam na tego bloga. Prolog mi sie bardzo podoba fajnie ze odrazu piszesz do rzeczy.Szczerze szkoda mi tych dzieciakow,maja nielatwy start miejmy nadzieje ze tylko start

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki start zawsze gdzieś w człowieku pozostaje, więc nawet jeśli ich dalsze życie będzie lepsze, to nie ma szans, by zapomnieli.

      Usuń
  7. Zaczęłam dopiero. I zabieram się za kolejne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okay, i przepraszam, że odpisuję po tak długim czasie :)

      Usuń
  8. Bardzo ciekawy prolog. Nie znalazłam żadnych błędów, nie mam się czego doczepić. Tylko się cieszyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie są jakieś literówki, pomimo że od czasu twojego komentarza wprowadziłam kilka poprawek. Co prawda fabuła się nie zmieniła, ale doszło przecinków, starałam się unikać powtórzeń, itd.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  9. Długo zabierałam się, żeby w końcu usiąść na dupie i zabrać się za czytanie, ale jak widać jestem :)
    Przepraszam, że znowu spóźniona, ale dopadłam teraz laptopa, bo mam chwile wolnego.
    Co do prologu spodobał mi się. Polskie realia przerażają co idealnie odzwierciedliłaś w opowiadaniu. Dzieciaki pozostawione pod opieką dzieciakom albo samym sobie.
    Michał jako ten najstarszy zajął się rodzeństwem, ale mimo wszystko gdzie rodzice? Zrzekli sie praw do dzieci?
    Miłoszek jest przeuroczy - taki mały brzdąc którego nie da się nie polubić i to już po tak krótkim fragmencie. Brawo :)
    Tylko co do głównej bohaterki nie mam jeszcze zdania.
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak mam, że długo zabieram się za czytanie czegoś, a potem czytam i czytam i końca nie ma. Uwielbiam się tak zaczytywać. Pamiętam, że twojemu blogowi też poświęciłam jeden czy dwa dni i była to świetna przygoda.
      Ja nie uważam czegoś takiego za spóźnienie, w końcu nie czytamy na wyścigi, prawda?
      Tak, polskie realia bywają straszne. Polska to kraj wielu absurdów.
      O rodzicach jest dalej, przewija się ich temat dosyć często.
      Z tego co pamiętam, to wraz z dalszym czytaniem wyrobiłaś sobie zdanie o Majce.

      Usuń
  10. Tak jak obiecałam jestem. Fajnie się zapowiada. Co do tych służb społecznych to na serio oni tak mają z problemami ludzi. Aż mi się szkoda tych dzieciaków zrobiło.
    Pozro
    LS

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie nie pamiętam już jak to było, że tę historię zaczęłam właśnie takim prologiem. Myślę, że miało to wzbudzić emocje, współczucie.

      Usuń
  11. Zapowiada sie ciekawie .Szkoda mi tych dzieciaków

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje, że dalej też ci się będzie równie podobać, i że nadal będziesz uważała, że jest ciekawie.

      Usuń
  12. Prolog zapowiada się interesująco. Z Miłosza jest naprawdę słodki dzieciak, który niestety widać, że ma przerąbano na starcie. Dziecko jak to dziecko chcę to co mają inni i ciężko mu zrozumieć czemu nie może tego dostać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, dzieci mają to do siebie, że wiele chcą i nie rozumieją, że nie zawsze jest to możliwe. Dzieciom się wydaje, że wszystko można zdobyć, że z jakiegoś powodu wiele im się należy, dlatego wymagają, żądają, proszą. Nie rozumieją jeszcze dokładnie na czym stoi nasz świat, świat dorosłych, a stoi na pieniądzach.

      Usuń
  13. Zaciekawio mnie i chce wiecej. ;-) szkoda mi Milosza on jeszcze jest za mały żeby rozumieć czemu ktoś chce go rozdzielić z rodzeństwem i dlaczego ich życie jest takie trudne..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że aż tak ci się spodobało, że chcesz więcej :) To chyba najlepszy komplement dla autora, wiedza, że czytelnik chce więcej.
      Miłoszek wbrew pozorom wiele rozumie, a przynajmniej zrozumie z biegiem czasu.

      Usuń
  14. Dziwnie jest komentować prolog bloga gdzie się przeczytało wszystkie opublikowane notki, ale żeby zrobić ci przyjemność i pokazać, że szanuje twoją prace postanowiłam skomentować wszystkie rozdziały, które nie skomentowałam.

    Co do prologu to ciekawy. Wprowadza w życie głównej bohaterki, pokazuje jej problemy.
    No cóż więcej się nie rozpisuje. Głupio by było pisać "Ciekawe co w następnym rozdziale. " wiec dodaje tylko do następnego komentarza. :) Rosisi 7

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mogłaś skomentować całość pod ostatnim rozdziałem, ja nie miałabym pretensji, gdyby twoja ocena dotyczyła wszystkich rozdziałów i była szczera. Często tak robię, gdy czytam na telefonie, bo komentuję jedynie z komputera. Z tel niestety nie potrafię, albo raczej potrafię, ale mnie to męczy i cholernie długo trwa.

      Usuń
  15. Hmm, bardzo ciekawie się zaczyna! Mimo, że z prologu niewiele można wywnioskować, wiemy, że główna bohaterka opowiadania ma dwóch braci, którzy czasami ją irytują (tak wywnioskowałam), aczkolwiek jest do niech bardzo przywiązana oraz nie stać jej na żadne wygody. Dowiedzieliśmy się, w jakiej sytuacji znajduje się Maja i że kolorowo nie jest. Bardzo spodobał mi się twój styl pisania, aczkolwiek mam wrażenie, że czasami budujesz nieco za długie zdania, które można by było podzielić na dwa bądź trzy mniejsze. ;)
    Zauważyłam kilka powtórzeń,
    "nieidealnie przystrzyżonym zarostem."--> Powinno być nie idealnie
    "nic niewarta paplanina."--> Również powinien pojawić się odstęp w: nie warta
    "wziąć ściągę o Weroniki."--> chyba miałaś na myśli od Weroniki a nie o Wero.
    "Ta kobieta się przedstawiła"--> Jakoś dziwnie to brzmi. Może lepiej było by zastosować słowo "Owa kobieta" bądź "Wspomniana kobieta" lub też Wysoka, niska (czy jaka tam była) ;)
    Więcej błędów nie wyłapałam, pomijając zdania, w których jest o jeden przecinek za dużo, ale nie jest to jakaś rażąca ilość. Ogólnie całość przyjemnie się czyta. Spodobała mi się fabuła i zabieram się za czytanie kolejnej części ;)
    Pozdrawiam Lormai.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nieidealnie - to przymiotnik,
      niewarta - to też przymiotnik.
      "nie" z przymiotnikami piszemy łącznie, to z czasownikami piszemy oddzielnie. Dlaczego uważasz te dwa powyższe przykłady za błąd?
      Nigdy nie byłam dobra z interpunkcji, z gramatyką też bywa różnie.
      Pozdrawiam i cieszę się, że Ci się spodobało.

      Usuń
    2. Ups, fakt, mój błąd. Wybacz za zawracanie głowy bzdetami. ;)

      Usuń
  16. Marta.
    Zaczęło się dość ciekawie chociaż nie mogłam się zorientować o co będzie chodziło dalej. Dlatego bardzo mnie to wciągnęło i nie mogłam przestać czytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że na tym polega pisanie, by stworzyć fabułę nieprzewidywalną, by czytelnicy nie mogli się zawsze domyśleć co będzie dalej.

      Usuń
  17. Hejo! :3
    Miałam czytać tamtego drugiego Twojego bloga, ale... Przez ten zwiastun nie mogłam. Po porostu po jego oglądnięciu musiałam jak najszybciej zacząć czytać akurat to opowiadanie! :D
    Hm. Nie spodziewałam się, że bohaterowie będą mieli na głowie opiekę. Czyli nie mają miłego życia :/
    Już teraz bardzo polubiłam bohaterów, a szczególnie młodszego brata Majki :D
    Maggie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba muszę podziękować synkowi mojego męża za pomoc w stworzeniu tego zwiastuna, skoro to dzięki niemu zdobywam czytelników :)

      Usuń
  18. Ciekawie się zaczyna.
    Maja i Miłosz nie mają łatwej sytuacji. Są pod opieką brata który chyba dobrze się nimi nie zajmuje. Ciekawe co się stało z ich rodzicami.

    Będę czytać dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Michała nie chcę usprawiedliwiać, ale myślę, że jemu też nie jest łatwo być w takiej roli do jakiej życie go zmusiło. Poza tym mógł się wypiąć na młodsze rodzeństwo, a jednak tego nie zrobił.

      Usuń
  19. A więc zaczynam komentowanie :) Bardzo współczuję Majce i Miłoszowi, bo lekko nie mają. Baba z opieki trochę walnięta, co z tego, że śpią razem? Nie widzę w tym niczego złego. Bardzo polubiłam Miłosza, to jego typowe, dziecięce zachowanie ^.^ Jest taki optymistyczny i... No po prostu cudowny ;p
    Wyłapałam trochę błędów interpunkcyjnych, mogę napisać je w komentarzu? Bo niektórzy tego nie lubią :) (Nie chcę być złośliwa ani nic, po prostu uważam, że jak zwrócę Ci uwagę na błędy teraz, to nie będziesz popełniać ich potem ;p)
    Pozdrawiam, teraz tylko czekać na rozdział pierwszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypisz błędy, to od razu poprawki narzucę w wolnym czasie. Nie mam nic przeciwko temu by wytykać komuś błędy, bo każdy je popełnia i fajnie mieć uważnych czytelników, którzy zwracają uwagę na to co czytają.

      Usuń
    2. „Mieli zacząć biegać, chodzić na basen, albo rzucić palenie” <-- Przed albo jest niepotrzebny przecinek.
      „rzucił Michał zakładając jednocześnie sportową, znoszoną kurtkę.” <-- Przed zakładając przecinek.
      „odpowiedziałam wymuszając na swojej twarzy grymas uśmiechu.” <-- Przed wymuszając przecinek.
      „bo jego spojrzenie mówiło, że nie za bardzo orientuje się o co mi chodzi” <-- Przed o przecinek.
      „albo wziąć ściągę o Weroniki” <-- Powinno być od.
      „Podeszłam do judasza na paluszkach by sprawdzić czy to czasami nie ta suka” <-- Przed by i czy przecinek.
      „bo klapki nieustannie mu spadały co go niezmiernie irytowało.” <-- Przed co przecinek.
      „Szybko bo się zsikam!” <-- Przed bo przecinek.
      „Jeszcze gdy stałam przed drzwiami wspólnej z sąsiadami toalety słyszałam jak Miłosz opowiada wielce podniecony o jakimś pistolecie na rzepy tylko po to by po chwili zapytać:” <-- Przed jak i by przecinek.
      „Nie wiem czy Michał zostawił jakieś pieniądze” <-- Przed czy przecinek.
      „Boże czy on zawsze musiał mieć takie wygórowane wymagania?” <-- Przed czy przecinek.
      „powiedziałam przybierając na twarz sztuczny uśmiech,” <-- Przed przybierając przecinek.
      „odburknęłam odgarniając swoje blond włosy do tyłu.” <-- Przed odgarniając przecinek.
      „To może najpierw pokażcie mi gdzie spicie” <-- Przed gdzie przecinek.
      „Pokażesz mi gdzie śpisz kawalerze?” <-- Przed gdzie i kawalerze przecinek.
      „ Ja nie chcę by mnie zabrali do obcych” <-- Przed by przecinek.
      Tyle wyłapałam :) Pozdrawiam ;*

      Usuń
    3. Ja tych przecinków chyba nigdy nie ogarnę, ale obiecuję się starać :)

      Usuń
  20. Opowiadania, w których występują polskie imiona zawsze mnie lekko irytowały. W sumie sama nie wiem dlaczego, bo to przecież tylko zwykłe imiona, które absolutnie nie mają wpływu na fabułę. No cóż każdy z nas ma jakieś dziwne, niekoniecznie mądre przemyślenia :)
    No, ale może zacznę pisać nieco konkretniej. Weszłam na tego bloga zupełnie przypadkiem. Znaczy zareklamowałaś się na jakimś moim blogu w komentarzu i ponieważ już od jakiegoś czasu nie piszę, zdziwiłam się, że wgl mam wiadomość w skrzynce. No i tak oto się tu znalazłam!
    Ze sfery blogowej już dawno uleciałam, właściwie z wyboru i przyznam szczerze, że teraz czytuje bardzo mało blogów, ale coś mnie tu zatrzymało.
    Ponieważ blogowałam dość długo i zacięcie to uważam, że trochę się znam na tym wszystkim.
    Po pierwsze to świetny szablon! Wyjątkowy, nie natarczywy, idealny! On ma być tylko tłem opowiadania i nie drażnić kolorami. Twój się świetnie wtapia, w dobrym tego słowa znaczeniu. Jak już pisałam jest tylko tłem dopełniającym i wyrażającym delikatnie fabułę.
    Druga sprawa do czcionka, która ma dobrą wielkość oraz kolor. Stworzyłaś nią kontrast z tłem i czyta się naprawdę dobrze, a dodatkowo słyszałam, że takie połączenia nie psują wzroku i można czytać Twojego bloga nawet w nocy :) Taka ciekawostka :)
    Fabuła... No cóż, nie za wiele jeszcze mogę powiedzieć, bo tak naprawdę jeszcze się nie rozkręciła, ale czuje, że to będzie coś dobrego i być może nawet zaskakującego :)
    Ogólnie mogę powiedzieć, że masz świetny i lekki styl pisania, a każde słowo przez Ciebie napisane chłonie się jak gąbka. Wszystko ma ręce i nogi przede wszystkim.
    Jeżeli chodzi o interpunkcję to sama nie jestem w tym dobra i tak szczerze uważam, że jak fabuła jest ciekawa to nie zwraca się na to kompletnie uwagi. No, bo na przykład jak czytam świetną książkę to nawet nie widzę znaków interpunkcyjnych.
    Ortografia to inna sprawa, bo to jednak drażni oczy, ale na szczęście u Ciebie nie znalazłam żadnego błędu, choć w sumie nawet nie szukałam :)
    No, więc ogólnie zdecydowanie jeszcze wrócę na tego bloga i z miłą chęcią poczytam o kolejnych zmaganiach bohaterów :)

    Całuję Cię mocno, Zaczarowana :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja osadziłam opowiadanie w polskich realiach, bo nigdzie za granicą nie byłam na tyle długo by zapoznać się porządnie z innymi realiami, a nie chciałam tworzyć utopii. Polskę znam, więc o Polsce pisze. Jednak w opowiadaniu nie będą występowały tylko polskie imiona, bo żona... (nie, nie będę Ci tego zdradzać).
      Ciesze się, że podoba Ci się szablon, ale to tylko obrazek wrzucony w tło o odpowiedniej rozdzielczości. Nie umiem pisać kodów, a nie chciałam nikogo prosić, bo znając życie nie umiałabym wgrać, albo coś pochrzaniła.
      Dzięki za ciekawostkę, bo nie miałam o niej pojęcia xD
      Ja widzę znaki interpunkcyjne, takie jak wykrzykniki i znaki zapytania, a nawet myślniki, ale własnie na przecinki nigdy nie zwracałam uwagi podczas czytania książek i teraz mam, sama nie wiem gdzie je stawiać!
      Dzięki za miłe słowa, ciepło mi się na serduchu od nich zrobiło.

      Odcałowuje xD i pozdrawiam ;-*

      Usuń
  21. Witaj, Kochana. ;*
    Zapraszałaś mnie, więc jestem. ;)) Po 'Samotnej Księżniczce' wiem, że każde Twoje opowiadanie będzie z górnej półki, zatem wchodzę w to w ciemno. ;)
    Prolog jest niezwykle zachęcający i zapowiadający świetną historię.
    Co mi się podoba najbardziej? Nie jest to przesadnie przesłodzone ani wyidealizowane. Tutaj prawdziwe realia, w których żyjemy na co dzień, są zachowane i za to ogromny plus. ;))
    Jak na razie tak bardziej ogólnikowo, następnym razem postaram rozpisać się bardziej.
    Życzę oceanu weny twórczej!
    Proszę, informuj mnie o nowych rozdziałach. ;)
    Buźka. ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy skończę to opowiadanie, to zacznę "Samotną Królewnę". Właściwie to już skończyłam, ale poprawiam i ustawiam publikację automatyczną. Na "Królewnie" też muszę szablon zmienić.
      Dziękuję za miłe słowa, ale nie wydaje mi się by moje opowiadanie było z górnej półki. Być może jest inne i niespotykane, bo staram się poruszać tematy nie łatwe, często trudne i takie, z którymi się na blogach raczej nie spotykam. Wykonanie jednak jest kiepskie, ja ciągle jestem amatorką.
      Właśnie o to nieprzesładzanie i realia mi chodzi. Ostatnio trafiam na blogi, gdzie wszystko jest takie "za dobre".

      Usuń
  22. Hej :)
    Jak na razie naprawdę mi się podoba. Styl pisania, lekkie pióro, albo niektóre porównania (uśmiech sztuczny jak kwiaty na cmentarzu :D), wiarygodne dialogi. Jestem przekonania, że czytanie tego opowiadania nie będzie stratą czasu, skoro już po pierwszym rozdziale (?) jestem zaciekawiona i nawet nie zauważyłam, kiedy to on się skończył. Nie zamierzałam słodzić, ale tutaj musiałam i chciałam. Znalazłam tylko literówkę "pokażcie mi gdzie spicie" - śpicie. Zostaję oczywiście i czekam na następny rozdział.
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to pierwszy rozdział. Z początku miał być "prolog", ale uznałam, że tak będzie lepiej.
      Literówki i interpunkcje jeszcze poprawiam i ogólnie nad tym pracuje, więc śmiało możecie wskazywać mi błędy, gdy takie znajdziecie.
      Cieszę się, że ci się podobało.

      Usuń
  23. Ale czemu nikon na nagłówku? Zagorzałą canoniara zupełnie tego nie popieram!
    Dobra, śmieję się, bo jednak jestem ponad ten podział nikon-canon, choć używam tego drugiego i jestem z niego zadowolona.
    Przechodząc do opowiadania - podoba mi się. Zapowiada się naprawdę ciekawie i wprost nie mogę się doczekać, aby dowiedzieć się, co nastąpi dalej.
    Masz lekki styl pisarski, a słowa, które wychodzą spod twojej ręki czyta się z wielką przyjemnością.
    Póki co losy twoich bohaterów nie jawią się w jasnych barwach. Jestem ciekawa ich przeszłości, a jeszcze bardziej tego, co się z nimi wszystkimi stanie. Nie mam chyba nic do powiedzenia więcej. Poczekam na rozwój akcji.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bruno w serialu, którego fragmenty zostały użyte do trailera używał Nikona - tylko dlatego Nikon ;-)
      Ciesze się, że Ci się podobało, i że nie zanudziło.

      Usuń
  24. Witam ;)
    Zaraz lecę czytać drugi rozdział.

    Ten czytało mi się przyjemnie, nie powiem, mimo że szablon mi się niezbyt podoba. Ale to akurat kwestia osobistych preferencji, więc nie ma się czym przejmować :]

    Szkoda mi Mai. Nie dość, że musiała się uczyć chemii [xD], to jej sytuacja rodzinna daleka jest od ideału. Dziękuję Bogu, że mnie nie było dane czegoś takiego doświadczyć i tym szczególniejsze uczucia się we mnie budzą, gdy czytam o takich sprawach.

    Podświadomie polubiłam Michała (nie powiem, imiona też swoje robią xD). Ciekawa jestem, czy dalej mi się ta sympatia potwierdzi, czy raczej rozmyje.

    Pozdrawiam,
    Hagiri z Rozmów Międzymiastowych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O szablonie, to widzę każdy ma inne zdanie. Jednym się podoba, innym nie :) Tak to już jest, wszystkim się dogodzić nie da, choćby się chciało.
      Życie nie jest równe, każdego traktuje inaczej.
      Myślę, że się rozmyje, ale nie jest on jakoś szczególnie przeze mnie demonizowany.

      Usuń
  25. Witam! Chciałam poinformować że przeczytałam rozdział lecz zostało mi jeszcze zostawić komentarz. W związku z tym iż piszę z telefonu nie rozpiszę się zbyt wiec uzupełnię to gdy będę przy komputerze.

    OdpowiedzUsuń
  26. Hej! :)
    Spodobało mi się tutaj, może jeszcze dziś nadrobię rozdziały i dodaję Cię do obserwowanych. W wolnej chwili może zacznę czytać tez Twojego drugiego bloga jak nadrobię zaległości u innych.
    Powiem tyle, że ciekawie się zapowiada, zwiastun interesujący, czekam na dalszy ciąg wydarzeń. Ogólnie fajnie piszesz, lekko się czyta.
    Lecę dalej :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, z tego co wiem, to jednak nie wytrwałaś z moim opowiadaniem długo. Ogólnie chyba zrezygnowałaś z blogsfery całkiem, także z czytania, gdy tylko przestałaś pisać.
      Może kiedyś wrócisz...

      Usuń
  27. Hmm... trochę mi zajęło rozkminianie tego, że post jest rzekomo z 23 sierpnia 2015, a pierwsze komentarze z 18 stycznia 2015. Ale mniejsza o to.
    Jejku, jak Ty ładnie piszesz *o* Ostatnio chyba wszystkim to mówię, eh, za miękka się robię :/ Albo po prostu mam szczęście do dobrych blogów, o!
    Bardzo fajnie opisałaś całą tą otoczkę, która wpływa na odbiór całej historii - warunki mieszkaniowe, relacje między rodzeństwem, sytuację rodzinną.
    Miłoszek jest kochany <3
    A z pod tym fragmentem podpisuję się rękami i nogami:
    "To właśnie były uroki posiadania młodszego rodzeństwa. Częste krzyki i ciągłe obowiązki, no ale przynajmniej człowiek w piasku i na placu zabaw mógł się pobawić, nie zwracając przy tym na siebie niczyjej uwagi i nie wychodząc na debila cofniętego w rozwoju."
    Parę dni temu musiałam wchodzić na dmuchany zamek, bo mój braciszek stwierdził, że boi się sam zjechać. I tak oto na stare lata zjeżdżałam na dmuchanym zamku, hehe :3
    A skoro już jesteśmy przy cytatach wartych zapamiętania, to ten też nie wiedzieć czemu bardzo mi się spodobał:
    "Mówił coś i wychodził, sądząc, że jego rady są cenne i z pewnością się komuś przydadzą. Nie przydawały się. Właściwie to nawet nie były mądre."
    Niby nic, a cieszy :D Ciekawie ujęte, proste, ale chwytliwe.
    Rodzeństwo ma nieciekawą sytuację, jak widzę. A ich rodzice, będzie o nich coś więcej w kolejnych rozdziałach?
    Zabieram się za następne części, bo mam tą komfortową możliwość dowiedzieć się o dalszych losach bohaterów już teraz, zaraz :D
    Także pozdrawiam serdecznie i zazdroszczę talentu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu ten post był już kiedyś opublikowany, potem wrzucony do roboczych, poprawiony i opublikowany na nowo. W efekcie komentarze do tamtejszej, niepoprawionej, ale niemal takiej samej wersji prologu zostały.
      Dziękuję za miłe słowa i zapraszam częściej.
      Za komentarz się odwdzięczę, ale zapewne w weekend - jutro lub pojutrze, bo dziś padam z nóg i myślę tylko by iść wreszcie spać.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Aaa to wszystko jasne. Choć nie przypuszczałam, że w aktualizowanym poście od razu zmienia się data.
      Spokojnie, nie komentowałam, żebyś czuła się w obowiązku odpowiadać tym samym ;) Po prostu mi się tu spodobało i tyle. Nie mam zamiaru nikogo zmuszać do mojego bloga.
      Buźka ;*

      Usuń
    3. Ja nie mam w zwyczaju się zmuszać. Czytam co mi się podoba, ale gdy ktoś napisze mi komentarz, to czuję się w obowiązku sprawdzić co sam publikuje i jeśli mi się spodoba, to wtedy pozostaję na dłużej.

      Usuń
  28. witaj :)
    na wstępie muszę powiedziec że juz kiedyś czytałam tą historię, ale wtedy nie komentowalam od początku, bo z czasem miałam krucho a byłam ok. 30 rozdziałów w plecy. więc zaczęłam komentować gdzieś tam właśnie w okolicach tej 30-stki :) ale skoro publikujesz od początku to chętnie przeczytam jeszcze raz teraz już komentując kazdy wpis.
    A pamiętam że historia jest cudowna:) no i Twój styl też jest bardzo dobry. piszesz bardzo dojrzałe, bez powtórzeń, z taką lekkością i barwnie. Widać u Ciebie że każda postać jest inna i ma własny charakter a prawda jest taka że ta sztuka nadania osobowości każdej z postaci wcale nie jest łatwa.
    co do rozdziału to cóż... Miloszek podbija moje serce . Jest cudowny, jak tylko cudowne może być dziecko. Mają zaś to zdaje się być dobra starsza siostra, lecz mam wrażenie że roztrzepana. wieku Mai nie było chyba w tym fragmencie podanego, ale jak sobie przypominam to miała ok. 14 lat chyba, więc nie wymagajmy cudów od nastolatki która wychowuje brat. no właśnie brat....
    brata w sumie nie ma.... o to się czepia babka z pomocy społecznej.. swoją drogą czepia się że nie ma. a pewnie jakby był to by się czepiała że jest i nie pracuje na utrzymanie rodzeństwa... ta... te urzedasy tal mają....

    zapraszam do siebie
    www.azylstracencow.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością zajrzę. Już nawet dodałam do zakładki. Dziś miałam u każdego nadrobić do rozdziału 3, jutro do 6, ale niestety plany mi się popsuły i dopiero jutro się tym zajmę, więc zapewne do twojego bloga też dotrę.
      Dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam.

      Usuń
  29. No to żeś mi dała rozdział...
    Od wtorku zaczynam pracę jako pracownik socjalny...
    Obym nie wyszła na zołzę... :O

    Więc Maja, Michał i Miłosz? Trzy razy M :)
    W sumie kiedyś ludzie żyli bez AGD i sobie radzili.
    Nie wiem do końca jakie był intencje tej babki z opieki społecznej, ale nieco ich przestraszyła... Czy to tak do końca ok?
    Sama nie wiem... ;/

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam dużo wspólnego z pracownikami socjalnymi, bo pracuje w centrum interwencji kryzysowej. Moje zdanie o takich instytucjach dzieli się na pół, podobnie jak o ludziach korzystających z takich instytucji. Przykładowo: kobieta pochodząca z patologi, zamieszkała z chłopakiem, urodziła dziecko, zaczął ją bić, uciekła do centrum interwencji kryzysowej. I druga strona medalu - kobieta mająca czwórkę dzieci z czego pierwsze i przedostanie ma tego samego ojca, a drugie i ostatnie dwóch innych, każdy alkoholik albo narkoman. Pierwsza chce coś zmienić, myśli o żłobku, pracy, pisze podanie o mieszkanie albo szuka taniego wynajmu. Druga szuka nowego faceta na facebooku, bo ona nie chce być sama, bo jak to tak dzieci bez ojca się mają wychowywać i ona mając czwórkę dzieci jak ma iść do pracy... krąg się zamyka i przewiduje, że za 1-2 lata wróci z brzuchem, albo z piątym dzieckiem do centrum interwencji kryzysowej albo do domu samotnej matki. Myślę, że sytuacja rodzin zastępczych jest bardzo podobna - często zabiera się dzieci z rodzinnych rodzin zastępczych, gdzie miały biednie, ale w miarę normalnie i oddaje je sadystą, co mają rodzinne domy dziecka, czy są rodziną zastępczą po tych wszystkich specjalistycznych kursach i tam dzieci są towarem, formą zarobku, są katowane, poniżane... OPR, MOPS, PCPR, CIK, DSM - ten medal zawsze ma dwie strony, szkoda tylko, że jego szala przechyla się na tę gorszą i przez to tę bardziej dostrzegamy.

      Tak, trzy razy M, konkretnie to chronologicznie - Michał, Majka i Miłoszek.
      Ta babka z opieki nie dowierza, że Michał mający, jak się nie mylę 21 lat, albo 22, jest w stanie sobie poradzić w roli prawnego opiekuna nad 14 letnią siostrą i siedmioletnim bratem. Ma racje, bo Michał sobie nie radzi, ale ona też mu nie pomaga, a jedynie wypełnia raporty.

      Usuń
  30. Ruszam z czytaniem Twojego opowiadania. Co prawda w tej chwili powinnam zmywać naczynia, ale woda się jeszcze nie zagotowała, więc pozwalam sobie na napisanie najpierw komentarza. W końcu czemu nie, skoro zdążyłam już przeczytać pierwszy rozdział? A więc... Masz prosty i równocześnie naprawdę dobry styl pisania (wiem, powinnam poczekać z opinia na ten temat aż przeczytam ostatnią notkę zamieszczoną póki co na bloga, ale zapewne wtedy się powtórzę - taka ja). Bardzo przyjemnie czytało mi się powyższy tekst. Nie przynudzałaś, co uważam za ogromny plus. Jeśli zaś chodzi o fabułę - intryguje mnie. Przyznaję, że nie spotkałam się jeszcze na blogosferze z opowiadaniem, w którym jest opisana miłość między tak różniącymi się wiekiem ludźmi. No dobra jeszcze nie poznałam bohatera tej opowieści. Nie wiem też ile ma lat. Za to mam już w głowie zarys postaci Mai. Nie jest on jeszcze uformowany, ale i na to przyjdzie czas. Wiem na pewno, że nie jest jeszcze pełnoletnia i ma dwóch braci. W tym jeden z nich jest jej opiekunem... Mam nadzieję, że to się nie zmieni. Czas jednak pokaże. A i jeszcze jedno: polubiłam tego małego szkraba - Miłosza. Nie wiem dlaczego, ale jakoś tak jego osoba wywołała uśmiech na moich ustach...
    No dobra póki co to tyle, słyszę gwizdek wody. Do napisania! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Styl, wypowiedzi i myśli starałam się dostosować do bohaterów i ich zachowań. Opowieść jest współczesna, prosta i banalna, to i styl współczesny, prosty i banalny xD
      Czyli mówisz, że opowieść nie aż tak bardzo banalna jak mi się wydawało, skoro się jeszcze z taką nie spotkałaś... no dobra, trochę podskoczyło mi ego w tym momencie ;-)
      Dzięki za komentarz, ja też u ciebie nadrabiam. Właściwie to przeczytałam już do rozdziału 6, ale nie miałam czasu skomentować i dopiero dziś wieczorem do tego przysiądę.
      Pozdrawiam i do napisania ;-)

      Usuń
  31. Witaj! Widzę że masz masę czytelników nie wiem, czy mój komentarz coś cokolwiek zmieni ( chociaż nawet nie wiem czy miałby coś zmienić) poleciła mi Ciebie Vicky z Azylu Straceńców, a widzę, że nie mam dużo do nadrabiania więc postanowiłam przeczytać.
    Jestem zachwycona tym jak piszesz.. jesteś bardzo utalentowana.. nie wiem dlaczego chciało mi się beczeć jak to czytałam.. chyba z zachwytu..
    Masz kolejną fankę. Ja niedawno zakończyłam bloga, ale nawet nie daje Ci linka, bo nie dorastam Ci do pięt, nawet do opuszek palców u stóp Ci nie dorastam i nawet do tej luki pomiędzy stopą a podłożem się nie nadaje :D nie wiem jak mam opisać swój zachwyt :D
    Wybacz, ale nie lubię analizować bohaterów więc nie będę tego robić.. czytam = komentuję, więc napiszę kilka zdań od siebie pod każdym rozdziałem, w zamian za to, że dzielisz się ze mną tym nieziemskim tekstem.
    Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz, każdy jest tak samo ważny i cenny.
      Chyba nie pozostaje mi nic innego, jak cieszyć się z tego, że mam kolejną fankę, oraz podziękować Vicky za polecenie.

      Usuń
  32. Na początku chciałam podziękować za komentarz na moim blogu! To opowiadanie czytałam wcześniej, zanim zaczęłaś je od nowa, ale nie zdarzyłam nadrobić wszystkich rozdziałów. A teraz mam nadzieję być i komentować na bieżąco. ;)

    Michał zachowuje się nieco nieodpowiedzialnie. Zgodzę się, że wizyta pracownika socjalnego, który naprawdę wierci dziurę w całym, nie jest przyjemna, ale unikanie jej też niewiele da. Lepiej przygotować się do niej i mieć za sobą niż uciekać, a potem zwalać winę na siostrę, która przecież nic nie mogła na to poradzić. Michaś musi nieco popracować nad sobą.
    Majka bardzo się stara. Jest bardzo poważna jak na swoje czternaście lat. Ale sytuacja tego od niej wymaga. W jej wieku opiekowanie się młodszym bratem i czuwanie nad niepewnym losem i jego, i swoim nie jest odpowiednie. W tym rozdziale Mel wychodzi na bardzo poważną i odpowiedzialną. Nie wiem tylko, czy się cieszyć, że nie dokłada Michałowi więcej zmartwień, czy płakać, bo to zdecydowanie odbije się na niej później.
    Pozdrawiam i lecę dalej! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz, który napisałam na twoim blogu z pewnością nie będzie jedyny, zwłaszcza, że przeczytałam już kolejne trzy rozdziały, tylko jeszcze nie znalazłam czasu by skomentować, a z telefonu nie lubię zostawiać komentarzy. Pewnie wieczorem tam wpadnę i doczytam wszystko by być na bieżąco.
      Michał jest młody, ja oczywiście go nie bronię i nie usprawiedliwiam, ale po pierwsze nie miał wzorców, po drugie niejeden jego rówieśnik siedzi w wynajmowanym przez rodziców pokoju, studiuje, i dostaje pierwszy samochód od dziadków. Michała trochę zmięło życie. Trochę nawet bardzo.
      Majka musiała być poważna, by zmylić szefa co do swojego wieku. Musiałam więc znaleźć powód jej powagi. Stąd ta patologiczna rodzina, opieka nad młodszym bratem... chciałam by to po prostu miało ręce i nogi.
      Tak, to odbije się na niej później, takie rzeczy zawsze się odbijają. Może trochę generalizuje, ale można by tutaj podać przykład mężczyzn co w wieku 18-20 lat pozakładali rodziny, a w wieku 30-35 odeszli do młodszych kochanek, bo brakowało im zabawy, zatęsknili za tym czego nie przeżyli.
      Pozdrawiam i dziękuję za komentarz.

      Usuń
  33. O ja cię :D Tutaj się przebić, to trudno przez te komentarze :D Zazdroszczę :D
    Pozwolisz, że nie będę się bardzoooo rozpisywała przy każdym, gdyż troszkę rozdziałów do oblecenia mam :D

    Nie przepadam za akcją w Polsce.... no ale fabuła na tyle mnie zaintrygowała, że zostaję :D
    Ojjj Michał unika problemów? Nosz nie ładnie, w końcu i tak one go dosięgną... No i żal mi jego siostry, bez przesady. Trzeba było się interesować.
    Mogę powiedzieć, że już w prologu nie polubiłam Mel -,- yghrrrr :D Może się to zmieni? Kto wie?
    Piszesz bardzo ładnie, czysto i ciekawie. Błędów się nie czepiam, nawet chyba ich nie widziałam ( ja sama je robię, więc wyszłabym na hipokrytkę :D )

    idę dalej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żal ci siostry Michała pomimo, że jej nie polubiłaś? Dziwne. Za co tak bardzo nie lubisz Mel i to już od pierwszego rozdziału?

      Usuń
    2. nie wiem, jakoś mi tak ona.... nie pasuje... jest zbyt dorosła, jak na swój wiek, nie mogę się jakoś przekonać, że ma tyle lat i wszystko jest na jej głowie, zamiast się postawić cholerka :D

      Usuń
    3. Wiesz, ona nie ma nieco wyjścia. Musiała szybciej dorosnąć, życie ją do tego zmusiło. Jakby się postawiła i nie robiła nic, to Miłosza i ją z pewnością by zabrali, a do domu dziecka trafić nie chce. Michał nie jest złym człowiekiem, on po prostu sobie nie radzi, bo sam jest jeszcze bardzo młody.

      Usuń
  34. Przede wszystkim dziękuję za komentarz u mnie! Wybacz, że tyle czasu zajęło mi pojawienie się u ciebie. Czas leci nieubłaganie.
    Tak więc rozumiem, że Michał jako najstarszy z rodzeństwa ma za zadanie opiekę nad pozostałą dwójką. Chłopak nie ma łatwego zadania, w końcu sam jest młody... Jednak mógłby pokazać trochę więcej inicjatywy, młodsza siostra nie może sobie radzić sama w takich okolicznościach.
    Miłosz jest naprawdę uroczym dzieckiem, a wzmianka o reinkarnacji z milionera szczerze mnie rozśmieszyła. :)
    Z kolei widać że to Maja jest spoiwem, które łączy rodzeństwo. Dziewczyna nie ma łatwo, życie jej najwyraźniej nie oszczędziło, a ma dopiero czternaście lat. Była zmuszona dorosnąć szybciej przez co wydaje mi się o wiele starsza niż jest.
    Co gorsza gdy opieka społeczna wkracza do 'akcji' to znaczy, że zaczną się ciężkie czasy dla całej trójki.
    Tekst wizualnie przyjemny dla oka jak również ciekawy dla umysłu. Historia zapowiada się obiecująco.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A proszę bardzo :) Nie ma za co dziękować.
      Majka jest bardziej odpowiedzialna od Michała. W stosunku do Miłoszka chyba bardziej jest matką niż siostrą, a Michał pozostaje po prostu starszym bratem.
      Pozdrawiam! (też krzyknę, a co mi tam)

      Usuń
  35. Witam,
    wreszcie znalazłam trochę czasu, żeby odwiedzić Twój blog i skomentować. Wybacz, że to trwało tak długo, ale miałam nawał pracy.
    Na sam początek napiszę, że zauważyłam niewiele błędów, kilka w mowie dziecka, ale ich nie poprawiam, bo pewnie tak miało być.
    Reszta poniżej:
    Miłosz spojrzał na nią nieufnie i miał racje.
    rację
    zawodził po przez szloch.
    poprzez
    Pomysł ciekawy, choć nie wiem o czym będzie ta opowieść. Czyżby naprawdę Państwo M mieli trafić do rodziny zastępczej? Mam nadzieję, że nie, bo (choć po tym krótkim rozdziale) już mogę stwierdzić, że polubiłam bohaterów i nie chciałabym, żeby się rozłączyli.
    Michałowi musi być trudno wyżywić całą trójkę, więc wcale nie dziwię się, że nie mają pieniędzy na słodkości. I tak podziwiam go za pomoc rodzeństwu i opiekę. Nie wiem jeszcze jakim będzie bohaterem, ale już wzbudził moją sympatię.
    Kolejny rozdział przeczytam niebawem.
    Pozdrawiam

    amandiolabadeo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biorąc pod uwagę po jak długim czasie odpisuję, to... doskonale rozumiem nawał pracy.
      Mam nadzieję, że Michał będzie bohaterem niejednoznacznym. Staram się jak mogę, by unikać szablonowych postaci.

      Usuń
  36. Hm, ciesze się, że zostawilaś u mnie komentarz, upominając się o to, że nie zajrzałam :D nie będę się tłumaczyć, bo z tego wyszły by co najmniej dwa komentarze ;) powiem tylko ze mi z głowy wyleciał, że przecież ty czytasz i komentujesz u mnie a ja nadal u ciebie nie zawitała, choć staram się to robić. Nieważne, postaram się niedługo nadrobić rozdziały ;)
    Historia mnie za intrygująca. Miłość między dwojgiem ludzi gdzie facet jest starszy o ileś tam lat? Rodzina, która opiekuje się brat. Niby banalne, nie? Ciekawi mnie, jak to wszystko ułożyć, by z tak oklepanego tematu wycisnąć jeszcze więcej. A że wciśniesz to jestem niemalże pewna :)
    Pozdrawiam!
    Zuza
    polowanie-na-magie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja się w czytanie za czytanie nie bawię. Wtedy, gdy zostawiłam u ciebie ten komentarz, pewnie jeszcze się w to bawiłam. Teraz jednak sprawa jest prosta - jeśli ci się podoba, to czytaj, jeśli nie lub nie masz ochoty czy czasu, to nie, a ja się nie obrażę :)
      O ileś tam lat... konkretnie to o 20 lat.
      Starałam się jak mogłam, by opowieść zbudowana na takich stereotypach szła własną drogą, a nie podążała schematami.

      Usuń
  37. Cześć. Zabieram się za nadrabianie. Nie wiem ile dzisiaj nadrobię ale postaram się jak najwięcej.
    Majka jest silną i bardzo dojrzałą jak na swój wiek nastolatką, Miłosz natomiast to fajny dzieciak, choć dzieciństwa łatwego nie ma. Michał stara się ogarnąć sytuację w domu i stara się jak może, i już go lubię. Mam nadzieję że nie zostaną rozdzieleni i pracownica socjalna nie spełni swoich słów, że jak tak dalej pójdzie to znajdzie im rodzinę zastępczą albo nawet dwie. To fajna rodzina, mimo że nie pełna.
    Zabieram się za czytanie kolejnego rozdziału. Pozdrawiam Buntowniczka.
    http://buntowniczkazezlamanymsercem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Majka jest silna i dojrzała, ale trzeba brać pod uwagę, że jeśli ktoś jest taki w dzieciństwie (bo 14 lat, to jeszcze dziecko), to gdzieś potem musi sobie to odbić. Jeśli było się dorosłym w wieku kilkunastu lat, to potem w dorosłym życiu zazwyczaj wykluwa się z takiego kogoś niedojrzały dzieciak.

      Usuń
  38. Właśnie znalazłam twojego bloga trudno mi cokolwiek napisać ponieważ po pierwszym rozdziale nie bardzo wiem jak akcja dalej sie potoczy. Tak wiec bede komentowała co kilka rozdziałów bo wychodzę z założenia ze lepiej raz a porządnie :)
    Do tej pory zapowiada sie fajnie. Widać, ze Michał stara sie zapewnić dostatek rodzeństwu, wiadomo jest cieżko ale zawsze lepiej niz mieliby być u obcych. Widać, ze Magda jest jak na swoj wiek bardzo dojrzała i opiekuńcza. Bolą mnie jednak realia polskiego życia, ze pracownik społeczny chce zabrać dzieci tylko dlatego ze opiekuna prawnego nie było w domu bo zapewne pracował. A w domach co rodzice piją, pala i biją dzieci to opieka społeczna udaje, ze nie widzi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też się zdarza wychodzić z takiego założenia, zwłaszcza, gdy czytam na telefonie, a komentarze nadrabiam z komputera.
      A o czym będzie historia? Tu mogę odesłać do podstrony "Opowiastka".
      Magda? Majka. Ja chyba domyślam się z kim pomyliłaś bohaterkę i to pewnie przez wizerunek jaki jej dobrałam ( u Tychona jest ta sama aktorka) ;)

      Usuń